Moja rodzinna Niepodległa
Wrześniowa zaduma to dla wielu Polaków także pamięć o najbliższych, którzy walczyli w obronie naszej niepodległości i przypominają się historie rodzinne związane z walkami niepodległościowymi. W mojej najbliższej rodzinie, męscy przodkowie, zarówno po stronie matki, jak i ojca, jako zawodowi oficerowie wojska polskiego, brali udział w walkach o naszą niepodległość. Dziadek, Kazimierz Mazurkiewicz zginął brutalnie zamordowany przez Sowietów w Katyniu. Brat mojej matki, Jerzy Jaworski zesłany na Syberię, wstąpił do Armii Andersa i walczył w polskim dywizjonie 305 Royal Air Force jako pilot nawigator. Brat mojego ojca, Władysław Sygnarek walczył od 1910 roku w ruchu niepodległościowym, zginął w 1920 roku. O swoim wiele starszym bracie Władysławie, ojciec mówił, że jest jego bożyszczem.
Był jego nauczycielem i przykładem ideologii niepodległościowej, uczył go patriotyzmu i wiary w Polskę, która kiedyś przyjdzie i będzie niepodległa. Władysław walczył o niepodległość jako wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. Brał m.in. udział w wojnie polsko-bolszewickiej, walczył pod Lwowem, poległ w czerwcu 1920 r. pod Dyneburgiem (dzisiejszy Daugavpils na Łotwie). Odznaczony Krzyżem Walecznych. Żył 26 lat, z tego 6 lat na wojnie, od 16 roku życia w konspiracji niepodległościowej.
Trzech innych braci ojca, którzy także brali udział w walkach niepodległościowych, wrócili z wojny, jeden z nich brał udział w zaślubinach morza z Polską.
Największa walka wojny 1939 roku
22 września 1939 roku zakończyła się bitwa nad Bzurą, największa batalia wojny obronnej Polski w 1939 roku. Armia „Poznań” pod dowództwem gen. Tadeusza Kutrzeby, mimo początkowych sukcesów, nie zdołała zatrzymać oddziałów niemieckich idących na Warszawę.
Miasto Sochaczew dzięki swemu położeniu ok. 50 km na zachód od Warszawy, stanowiło strażnicę obronną strzegącą przeprawy przez Bzurę i było ważnym punktem strategicznym w działaniach wojennych, a także w Bitwie nad Bzurą.
Bohaterowie walk o wolność i niepodległość Ojczyzny z armii „Pomorze” i „Poznań” starali się wykonać niewykonalny w 1939 roku obowiązek obrony Polski.
Bitwa nad Bzurą była największą i najbardziej krwawą bitwą Polskiego Września 1939 roku i przeszła do naszej historii jako największa bitwa w dziejach oręża polskiego, okrywając jej uczestników nieśmiertelną sławą. Na polu chwały poległo około 17 tys. polskich żołnierzy, 50 tys. zostało rannych, 100 tys. wzięto do niewoli.Mój ojciec, kpt Antoni Sygnarek był dowódcą 5. kompanii II batalionu w 18. pułku piechoty w Armii „Poznań”, która broniła dostępu do Warszawy w walkach pod Sochaczewem nad rzeką Bzurą. Tam też dostał się do niewoli i spędził całą wojnę w oflagach niemieckich. Po zakończeniu wojny, bez dokumentów i pieniędzy przedostał się auto- i okrętostopem do Palestyny, dokąd po „wychodźstwie” z zesłania na Syberię trafiła reszta mojej rodziny. Tam też ojciec pracował jako wojskowy aż do 1947 roku, kiedy mając do wyboru osiedlenie się w Wielkiej Brytanii, gdzie pozostał brat mojej matki, lub powrót do Polski, rodzina wybrała powrót do Ojczyzny.
Wspomnienia dokumentem historycznym
Losy mojego ojca, zarówno podczas wojny, jak i podczas jego pełnej przygód podróży powojennej w poszukiwaniu rodziny mogłyby być scenariuszem do filmu patriotyczno-przygodowego. Zanim to nastąpi, będę się starać o wydanie książki na podstawie jego wspomnień - pamiętnika, który na moją prośbę spisał w 1972 roku.
W zasadzie pamiętnik ten można by wydać w oryginalnej wersji, jako że charakter pisma ojca jest tak samo czytelny jak elektroniczna czcionka Times New Roman. Opisy walk opatrzone są ilustracjami i mapami, które ojciec sam rysował, a dokładność opisu ruchów dywizjonu, sytuacji i wydawanych komend jest zaskakująca.
Ojciec, z zamiłowania historyk, był wielkim patriotą. Uczył mnie historii prawdziwej, nie takiej, której nas uczono w szkole. Nie tylko wychowanie jakie mi dał, ale także jego słowa, jakie skierował do mnie na pożegnanie przed moim wyjazdem do Szwecji ukształtowały mój patriotyzm.
- Jak w kościele śpiewasz …Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie…, pamiętaj że „wolna” to także „niepodległa”, o którą walczyłem ja, moi bracia, Twój dziadek i wuj. Nawet mieszkając w Szwecji, bądź polską patriotką, kochaj swój kraj, jego historię i tradycje.
Jego słowa były i są dla mnie wyznacznikiem polskiej tożsamości narodowej i jestem Mu wdzięczna za to, że tak właśnie mnie ukształtował. Wspomnienia kpt Sygnarka z pierwszych tygodni wojny zostały wydane w Roczniku Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu Muzeum w Bytomiu. W czerwcu br. zostałam zaproszona do wzięcia udziału w uroczystości obchodów Święta 38 Dywizjonu Zabezpieczenia Obrony Powietrznej im. mjr Feliksa Kozubowskiego w Sochaczewie, gdzie na terenie jednostki wojskowej została otwarta Sala Tradycji, w której uhonorowano mojego ojca. Z rąk dowódcy dywizjonu otrzymałam pamiątkową statuetkę, niezapomnianym przeżyciem była możliwość spotkania członków rodziny ppor. Ignacego Wałęzy, który walczył pod Sochaczewem.
- Materiały źródłowe m.in.: Szkoła Podchorążych Piechoty, Księga Pamiątkowa 1830-29 XI-1930, Ostrów Komorowo 1930; Rocznik Oficerski 1939, Warszawa 1932; R. Rybka, K.Stepan, Rocznik Oficerski 1939, Kraków 2006; Lista starszeństwa oficerów zawodowych piechoty, 1 lipiec 1933; http://www.straty.pl/index.php/szukaj-w-bazie
- Życiorys opracował historyk dr Wojciech B. Moś z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, za co składam serdeczne podziękowania.
